Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

January 19 2012

imafox
5593 cc16 500
m&m'sy, herbata, muzyka. humor? brak.

April 14 2011

imafox
tak... dawno mnie tu nie było. tak dawno, że prawie zapomniałem o tym miejscu. Miejscu gdzie mogę szeptem wykrzyczeć potok słów, rozlać myśli jak wodę ze szklanki. Nie było mnie tu tak długo, ale pamiętam. Pamiętam dlaczego tu byłem i dlaczego zostawiłem tutaj to wszystko. I choć wracam tu rzadko, pamiętam. Życie zmienia się diametralnie z każdym dniem, nic nie jest jak wczoraj, a jutro nic nie będzie takie jak dzisiaj. Myśląc tak zaczynam się obawiać, że za jakiś czas nie będzie już nic.

po prostu

nic

.

October 15 2010

imafox
jee jee mam osiemnastkę... no i ? nie czuje się jakoś inaczej. jupi jupi mogę kupic piwo i fajki... wcześniej też nie było problemów. ile osób pamięta ? zobaczymy...
imafox
Wiksa! xD
Reposted fromlifu lifu
1061 1974
Reposted frommakiyamar makiyamar
imafox
miałaś tak kiedyś, że musisz iść, gdziekolwiek,
powłóczyć się po parku,
kiedy nie ma co pić, ale są papierosy, więc palisz jednego za drugim,
ze specjalną dedykacją dla kogoś.
a później chcesz iść spać,
gdziekolwiek, byle nikt ci nie przeszkadzał.

miałaś tak kiedyś ?

że nie ma już co ze sobą zrobić,
i nie ma nikogo obok ciebie, komu mogłabyś powiedzieć,
jak bardzo jest ci źle,
i nie możesz płakać,
chociaż to tak cholernie pasuje do sytuacji.

miałaś tak kiedyś,

że wracasz byle gdzie, byle jak, byle nie tam .
że ręce ci się trzęsą. że trzęsiesz się cała.
i nie potrafisz powiedzieć,
że ci nie zależy.
bo zależy ci cholernie,
a nie umiesz się oszukiwać.
a kiedyś umiałaś.

miałaś tak kiedyś
— autor mi nieznany ;)
Reposted fromlexxie lexxie
imafox
Play fullscreen
YouTube - Apartomatic
Reposted fromdftba dftba
1021 ee1c
Reposted frommakiyamar makiyamar
imafox
- hello :) top up o2 for 10F, please.
- bla bla bla... (po angielsku na hight speed'zie :P)
- yyyy I don't understand yyyy
- ? :)

udało się ! jest doładowanie !

jutro 18 i będę już starą dupą. czas upływa mi z takim obrazem...

powoli kończy się czas na zabawę, trzeba będzie stac się poważnym. fuck it! czas na bycie sobą !

October 14 2010

imafox
13.10.10 anglia :) kurwa wszyscy jadą pod prąd. może ja też powiniennem ? chyba tak zrobie :)

October 10 2010

imafox
no i weekend odszedł w dal. zacnie.czuję się jak alkoholik. nic się nie zmieniło. chcę mieć to za sobą ... zostawić to i więcej nie myśleć o tym.

October 08 2010

imafox

Nienawidzę tego miasta. Powiedział kładąc się na łóżku. Odpalił kolejnego papierosa, wypuścił dym, wpatrywał się w niego. I znowu. Nienawidzę tego miasta! Jest przytłaczające. Strzepnął popiół z wypalonej do połowy fajki. Zaciągnął się spojrzał na okno, naprzeciw którego leżał na starym wygniecionym łóżku. Za oknem stała lampa. Promienie wypalającej się żarówki oświetlały jego szary pokój na stłumiony pastelowy pomarańczowy kolor. Wypuścił dym. Widział go bardzo wyraźnie. Nienawidzę tego miejsca... powtórzył jeszcze kilka razy.

Z reguły nie sypał. Leżąc regenerował swój wycieńczony młodzieńczy organizm. Usiadł i wyjął portfel z tylnej kieszeni starych dżinsowych wrangler’ów, które rok temu dostał od mamy.

- Nie mam zbyt wiele. Ale wystarczająco dużo żeby nie siedzieć w tej dziurze.

Wstał założył długi czarny skórzany płaszcz. Zawiązał wysokie czarne buty, były to glany mocno zniszczone. Stać go by kupić sobie nowe lecz trzyma go przy nich sentyment. To była ostatnia rzecz która sprawiała mu szczęście.

Zamknął swój pokój i starał się wyjść po cichu. Usłyszała go jednak starsza pani u której mieszkał w czasie studiów.

- Dokąd znów idziesz młodzieńcze? - Powiedziała staruszka z uśmiechem na ustach.

- Muszę... muszę... muszę iść, odetchnąć świeżym powietrzem - Odpowiedział grzecznie staruszce.

- Ehh w młodzi, niczym nietoperze - uśmiechnęła się staruszka – też kiedyś byłam taka pełna zapału. Idź chłopcze, szukaj szczęścia, tylko żeby Cie nie pobili. Kręcą się tutaj tacy. Idź już idź – westchnęła staruszka.

Miała 84 lata, była zadbaną kobietą o ciekawej przeszłości. Nie byli rodziną, łączyło ich tylko mieszkanie które wynajmował od niej.

- Dobrej nocy – powiedział i zamknął drzwi.

Schodząc po schodach wyciągnął małą torebeczkę z białym proszkiem. Usypał na nadgarstku małą górkę poczym wciągną ja nosem. Nie były to leki przeciw bólowe, ale ukoiło to jego duszę. Wyszedł z bramy i poszedł do pobliskiego baru. Było to miejsce gdzie spędzał dużo czasu. Ciemny lokal z ciężką muzyką w którym przeważnie siedział aż do zamknięcia. Choć znał tam wszystkich i wszyscy znali jego postać, zawsze siedział sam. Gardził ludźmi. Usiadł przy barze.

- To co zawsze ? - zapytała młoda barmanka o nieprzeciętnej urodzie.

Uśmiechną się, nie musiał nic mówić. Dziewczyna zdjęła butelkę whisky po czym nalała mu do szklanki z lodem. Wziął głębszy oddech i wypił duszkiem trunek o przejrzystym bursztynowym kolorze. Jack Daniel’s.  Nie pijał tu praktycznie nic innego. Postawił szklankę i kiwnął porozumiewawczo do barmanki, która wpatrzona w niego jak w obrazek, nie odrywając wzroku od jego młodej twarzy i głębokich błękitnych oczu, polała mu następną kolejkę. Uśmiechną się do niej. Ale nie tak jak zawsze. Dziewczynie zrobiło się cieplej. Myślała tylko o jednym. Wtem odwrócił się do niej plecami i ciężkim wzrokiem zmierzył rozgadane i rozchichotane towarzystwo przy stolikach i na kanapach. Idiotyzm! wykrzyczał sam w sobie, nie wydając z siebie żadnego dźwięku. Naprawdę nie przepadał za tymi ludźmi. Zmoczył usta w bursztynowej whisky i zatrzymał wzrok na kobiecie stojącej nieopodal niego pod ścianą. Była jedyną osobą która przykuła jego uwagę od bardzo dawna. Nie odrywając od niej wzroku odstawił szklankę. Ale gdy zamknął oczy i otworzył je z powrotem, już jej tam nie było. To jego podświadomość stworzyła tą niecodzienną postać. Wstał rozejrzał się dookoła i ze srebrnej papierośnicy wyjął papierosa. Usiadł i odwrócił się w stronę baru. Nie zdążył nawet sięgnąć po zapalniczkę, a owa barmanka z maślanymi oczkami trzymała palącą się plastikową zapalniczkę z nazwą lokalu.

- Dzięki - powiedział uśmiechając się do dziewczyny.

Dobrze wiedział jak skończy się dla niego ten wieczór. Do baru weszła kobieta. Myślał że jest to owa nieznajoma którą zobaczył parę minut temu. To jednak nie była ona. Nagle poczuł dotyk kobiecej dłoni na szyi. Odchylił głowę odsłaniając szyję. Nikt go nie dotykał. Otworzył oczy i usłyszał:

- nalać Ci kolejną szklankę? To moja zmienniczka, mam w domu butelkę grands’a może napijemy się razem? Uśmiechnął się do barmanki, nie wykrztusił z siebie ani słowa.

- zaczekaj chwilę.

 Wyszli z lokalu tylnym wyjściem.

- Co taki przystojny facet jak Ty robi w takiej dziurze? Widzę Cie tu któryś raz z kolei. Często tu przychodzisz. Co Cie tu przyciąga?

Nic nie odpowiedział. Uśmiechnął się tajemniczo. Czekał na chwilę taką jak dziś. Nie chodziło o barmankę. Zobaczył kobietę jakiej szukał. Spojrzał zalotnie na dziewczynę. Nie powiedział wiele. Ale wystarczyło to by rozpalić dziewczynę do czerwoności.

- Tu mieszkam. Z Maurycym, to mój kot – powiedziała.

Na jej twarzy pojawił się uśmiech na który nie jeden z klientów mógłby patrzeć godzinami. Zapraszam.

Było to niezbyt duże mieszkanie w old schoolowym stylu, położone dwie ulice od miejsca w którym mieszkał. Przy drzwiach po lewej stronie stała nie wielka szafeczka na buty z ciemnego litego drewna. Na niej stał telefon i wazon z suszonymi kwiatami. Na ziemi leżał mały gruby dywanik na którym spał Maurycy, ów czarny kot z białymi wąsami. Na ścianach wisiał obraz utrzymany w czaro białej kolorystyce, przedstawiający opustoszałą ulicę i idącą po niej kobietę odwróconą plecami, która trzymała parasolkę.

- To mój obraz - powiedziała barmanka - Jestem artystką - zachichotała. Wejdź do pokoju. Ja zaraz przyjdę. Skierowała go do pokoju na wprost drzwi. Sama skręciła w lewo do kuchni.

Wszedł do pokoju. Na ścianie po lewej stronie wisiał duży telewizor, pod nim stał zestaw kina domowego i stojak z płytami. W rogu stała wielka skórzana kanapa.

Do pokoju wtoczył się kot, usiadł na oknie i zaczął uderzał łapką w szybę. Wydało mu się to nienaturalne. Podszedł do szyby i zobaczył kobietę z baru stojącą na ulicy. Była to wysoka blondynka o smutnym wyrazie twarzy. Stała na wprost okna. Gdy barmanka tylko przekroczyła próg drzwi dziewczyna obróciła się i poszła wzdłuż ulicy i zniknęła. Jak gdyby jej nigdy nie było. Rozpłynęła się w deszczu.

- siadaj - powiedziała barmanka stawiając na stole butelkę drogiej whisky. Obok zapieczętowanej jeszcze butelki postawiła dwie jeszcze puste lampki, które czekały na napełnienie.

-Noc jest jeszcze młoda - powiedziała z uśmiechem dziewczyna.

 On nie odezwał się ani słowem,  jak zawsze tylko się uśmiechnął. Ogólnie rzadko się odzywał. Młoda barmanka otworzyła butelkę, nalała do lampek ciecz o bursztynowej barwie i powiedziała:

- wypijmy za nasze spotkanie

Podała mu naczynie wypełnione mniej więcej do połowy. W końcu się odezwał:

- I za tą jakże młodą noc.

Dziewczyna uśmiechnęła się. W pokoju rozległ się dźwięk szkła. Ona myślała tylko o nim. On myślami błądził wśród krętych uliczek goniąc najpiękniejszy wytwór jego wyobraźni. Wypili pierwszą kolejkę, później drugą i trzecią. Nieograniczona cisza przerodziła się w długą rozmowę.  Wydawać by się mogło iż to dwie zupełnie różne osoby o różnych zainteresowaniach. Miał wyrafinowany gust, doceniał sztukę, a jednocześnie patrzył na świat bardzo realnie, bez złudzeń, choć czasami myślał że jego życie jest jedynie złudzeniem. Rozmawiali na różne tematy opróżniając powoli butelkę whisky. Ostatnia lampka naszego napoju życia powiedziała uśmiechając się do niego. Za tę noc dodała. Za tę noc... powtórzył, za tę noc... wypili duszkiem aż do ostatniej kropli, po czym nie mogąc się pohamować rzuciła się na niego. Całował ją, myśląc o ... nie wiedział o kim myślał, nie wiedział kim jest owa kobieta i skąd się nagle pojawiła w zatłoczonym lokalu... Rozpięła jego czarną koszulę, całując go bez pamięci. Po chwili leżeli praktycznie nadzy na skórzanej kanapie. Całował ją od ust aż do stup, nie omijając żadnego miejsca jej pięknego nagiego ciała. Cudowny biały proszek przestawał działać. Odczuwał niewyobrażalny głód na kolejną kreskę. Ona była w niebo wzięta. Myślała tylko o tym kiedy będzie w niej. Dla niego nie było to nic wielkiego. Przyzwyczajenie. Więc myślał tylko o kolejnej dawce. Na samą myśl o nim dziewczyna drżała, nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Tego wieczoru doszła więcej razy niż w całym swoim życiu, a on myślał tylko o kolejnej kresce.

Rano gdy otworzyła oczy, łóżko było puste. Zostawił po sobie tylko zapach swoich perfum, małą karteczkę na której były resztki białego pyłu i pustą dilerkę. Zostawił jej także zwiniętego dolara, gdyż miał to w zwyczaju. Nic więcej. Nie znała jego imienia ani numeru telefonu. Nie wiedziała gdzie mieszka i gdzie ma go szukać. Mimo tego wszystkiego to była najpiękniejsza noc w jej życiu.

Gdy wrócił do domu, na stole w kuchni leżała karteczka od staruszki i stał kubek mocnej, gorzkiej kawy. Nie słodził. Był to dzień wolny. Nie musiał spieszyć się na wykłady. Przeczytał karteczkę i zabrał kawę do swojego pokoju. Postawił ją na stoliku stojącym po lewej stronie tuż przy łóżku. Obok kubka postawił popielniczkę, a sam położył się na łóżku. Odpalił papierosa. Było około 5 może 6 rano. Za oknem było szaro. Kochał zapach poranka. Otworzył na oścież okno by do pokoju wpadał orzeźwiający wiatr. Powoli gasły lampy. To była długa noc... pomyślał. Strzepnął popiół z papierosa i napił się kawy. Robił tak każdego dnia. Nie jadał praktycznie nic. Zgasił fajkę i odstawił pusty już kubek na stolik. Zasnął. Nie zdarzało się to często. Znów ta sama sceneria... on stoi przy oknie. Za oknem pada deszcz i stoi ta najpiękniejsza. Ta której nie zna. Tym razem widzi ją bardzo wyraźnie. Szybko biegnie do drzwi. otwiera je i widzi ją przed sobą. Stoi w mokrym od deszczu płaszczu. Nic nie mówi wita się z nim przez pocałunek w usta. Czuł to bardzo dokładnie. Czuł jej zapach, jej dotyk, jej smak. Wchodzi do środka i zdejmuje przemoczone ubrania. Podchodzi do niej, stara się zapytać kim jest, ale nie może powiedzieć ani słowa. W tej chwili budzi go dźwięk otwieranego zamka w drzwiach. Zerwał się na nogi. Podszedł do okna. –kim jesteś? – pomyślał – kim Ty u diabła jesteś.

imafox
kolejny piątek minął z wielkim szumem w głowie. nie wiem co czuję ale wiem że źle lokuję uczucia. bo przecież nie ma ideałów, tak ? to tylko złudzenie. i pidżama porno w tle. wszystko przeciwko mnie! cholera. nic nie jest dobrze tak ? nic! tylko "między krzesłem a podłogą wszystko po staremu, na na na na na na na, nieznośna lekkość butów! nieznośna lekkość butów!"

i te wszystkie śmieszne wyznania pijanych facetów którzy myślą że są zupełnie trzeźwi 

-blondas! jakbyś zmienił płeć to moglibyśmy się dogadać ! 

i jestem tu sam na sam z myślami i z zupą. jedno mnie cieszy, że nikt niepowołany się tu nie dostanie. 

nasze życie jest jak dym. ucieka nam między palcami. 

refleksja na dziś?

czy to sen czy iluzja ? nie wiem i wolę nie wiedzieć. mniej wiesz lepiej śpisz.

dobranoc? zależy jak dla kogo...

October 07 2010

imafox
ehh... czas coś napisać. tak! będę pisał! coś muszę robić żeby wyrzucić z siebie ten cały syf.

czas iść do przodu i nie odwracać się i nie gapić na to co było, jak fajnie było i jak kolorowo. na obietnice te dotrzymane i te niedotrzymane. było dużo miłych sytuacji ale był też takie na myśl o których robi się gorąco.

czy gra się już skończyła ? nie ! to dopiero początek.

czuję się jak bohater dramatu romantycznego, czego bym nie zrobił będzie źle. Cóż, życie... no przecież się nie potnę z tego powodu :)

koniec zamarzania na przystankach i siedzenia w przepełnionym autobusie. Koniec z wrzucaniem dwu-złotówek do automatów żeby wypadła kuleczka której zawartość jest warta co najwyżej 50gr. koniec sesji zdjęciowych, koniec naszego śmiechu. zostanie tylko Twój i mój śmiech nie nasz. koniec ekipy remontowej. koniec MYszek. I nawet chomik został tylko jeden. 

co to za przyjaźń kiedy ja ją kocham a ona ma wyjebane ?

i nie będę pisał że czekam no nowe lepsze jutro. dzisiaj jest jutrem dla wczorajszego dnia. i co ? wcale nie jest lepsze! nie ma lepszego jutra!
imafox
jak mi w chuj kurwa przykro

September 18 2010

imafox
2281 8640 500
imafox
2137 c41d
imafox
2120 2c1d
imafox
2005 e0e4
imafox
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl